Szukaj
  • Akademia Stagingu

Sprzątanie to pierwszy krok w home stagingu

Potrafię doprowadzić zaniedbane i zagracone mieszkanie do stanu, w którym będzie czyste, schludne, odzyska przestrzeń. Dzięki takiej usłudze mieszkanie prezentuje się dużo lepiej.


O tym, jak ciekawą pracą może być porządkowanie rozmawiamy z Izabelą Bejnarowicz Faszcza, właścicielką firmy sprzątającej Miotła Czarownicy.



Izabela Bejnarowicz Faszcza, właścicielka firmy sprzątającej Miotła Czarownicy
Izabela Bejnarowicz Faszcza

Skąd pomysł na firmę sprzątającą?


Sprzątanie to była pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy po prawie dziesięciu latach siedzenia w domu i wychowywania dzieci.  Karierę rozpoczynałam od pracy w dziale marketingu w dużym wydawnictwie, ale po urlopie macierzyńskim i wychowawczym nie miałam już do czego wracać. Moja sąsiadka miała firmę sprzątającą, zaczęłam pracować u niej, żeby zacząć od czegokolwiek. Szybko odkryłam, że praca dla kogoś nie jest dla mnie. Po trzech miesiącach postanowiłam stanąć na własnych nogach i zacząć pracować na własny rachunek.


I wtedy pojawiła się Miotła Czarownicy?


Jestem do bólu uczciwa, nie umiałabym pracować w szarej strefie. Od razu założyłam firmę i zaczęłam ją małymi krokami rozwijać. Nazwa pojawiła się podczas spotkania z koleżankami. Zebrały się czarownice, debatowały o miotle i nazwa sama się znalazła.  Okazała się bardzo chwytliwa, może ciut niecodzienna, ale niepowtarzalna, łatwa do zapamiętania.


Kiedy to było?


Miotła Czarownicy powstała w 2014 roku. Zaczynałam zupełnie od zera. Bez żadnego budżetu, bez żadnych oszczędności. Za wszystko, co kupowałam do firmy płaciłam zarobionymi pieniędzmi. Jestem przykładem tego, że można rozwinąć skrzydła bazując na własnej pracy – nie miałam żadnego wsparcia, nie brałam dofinansowań, opierałam się tylko na własnej pracy i na pomyśle. Nie dlatego, że pogardziłabym dofinansowaniem, ale to był taki moment, kiedy akurat żadne wsparcie mi się nie należało. Nie potrzebowałam siedziby, nie potrzebowałam biurka, komputera, byłam sama. Nie miałam nawet samochodu i prawa jazdy! Po prawie dziesięciu latach na utrzymaniu męża postanowiłam zrobić coś na własny rachunek. Jestem z tego bardzo dumna. Traktuję swoją firmę jak dziecko i mam do niej bardzo emocjonalny stosunek.


Jak bardzo rozwinęła się firma przez te siedem lat?


To mała, prężna firma, nie zależy mi na niekontrolowanej ekspansji. Stawiam na jakość, nie na ilość. Znam swoich pracowników, ufam im. Jestem w stanie ogarnąć pracę dziesięciu osób. Większa liczba wymyka się spod mojej kontroli, a nie na tym mi zależy. Mam ograniczenia, ponieważ sama kontroluję większość prac, a nie mogę być równocześnie w pięciu miejscach.


Kim są Pani klienci?


Zdarzają się nam klienci indywidualni zlecający cykliczne sprzątanie swoich domów, częściej jednak umawiamy się na niestandardowe zlecenia: sprzątanie po imprezie, po przeprowadzce, po remoncie. Chętnie podejmuję się prac, których nikt inny nie chciał się podjąć. Sprawia mi to frajdę. Lubię wymagające, dokładne sprzątanie, np. po remoncie. Sprzątamy tak, by następnego dnia można się było do danego wnętrza wprowadzić. Moją dewizą jest sprzątanie na najwyższym poziomie, choć czasami bywa to trudne. Po remoncie kurz opada przez kilka dni.


Na co zwracacie szczególną uwagę sprzątając mieszkanie pod kątem wynajmu?


Przede wszystkim, należy zwrócić uwagę, by w mieszkaniu nie pozostało nic po poprzednim najemcy. Często w wynajmowanych mieszkaniach lokatorzy zostawiają mnóstwo rupieci, także rzeczy osobistych. Osobną kwestią jest decyzja właściciela, ile jest w stanie zapłacić za doprowadzenie mieszkania do stanu pierwotnego. W lokalach przeznaczonych na wynajem nasza praca często wykracza poza ramy sprzątania.


Czyli zajmuje się Pani również drobnymi naprawami?


Tak! Na życzenie klienta wykonujemy drobne prace naprawcze, takie jak wymiana baterii, regulacja zawiasów, wymiana żarówek, różne prace wymagające pomocy tzw. „złotej rączki”. W ofercie mam od niedawna również renowację podłóg. Jestem przygotowana na kompleksową usługę, potrafimy przywrócić blask każdemu wnętrzu. Nie zajmuję się natomiast home stagingiem, nie wypowiadam się, w którym miejscu ma stać stół a w którym kanapa, to już nie moja działka.


Czy jest duże zapotrzebowanie na tak kompleksowe usługi?


To trudne pytanie. Zapotrzebowanie jest ogromne, ale wydaje mi się, że klienci w Polsce nie są jeszcze gotowi na taką usługę. Ciężko im zaakceptować formułę: płacę - nie interesuję się - mam wszystko z głowy. Klienci lubią sami wszystko nadzorować, nie są gotowi płacić za swój czas i spokój.


Jakie są oczekiwania klientów?


Wykonać usługę szybko, perfekcyjnie i za darmo.  Niestety, często nie zdają sobie sprawy, jak bardzo zabrudzony jest ich lokal, ile pracy musimy włożyć w doprowadzenie go do przyzwoitego stanu.


Jak pandemia wpłynęła na Pani pracę?


O dziwo, udało nam się uniknąć całkowitego przestoju. Nie pracowaliśmy tylko przez dwa tygodnie w marcu, natomiast sytuacja nie wyglądała kolorowo: z dziewięciu pracowników, z którymi wchodziłam w pandemię pozostały teraz tylko dwie osoby. Zmuszona byłam do redukcji stanowisk, bo pracy było zdecydowanie mniej. Teraz sytuacja wygląda lepiej, rynek zaczyna stawać na nogi, ale obawiam się czwartej fali epidemii i na razie nie zatrudniam nowych osób. Już teraz potrzebuję przynajmniej dwóch nowych pracowników, ale nie chcę zatrudniać. Ratuję się pracownikami z doskoku – dziewczynami, które kiedyś u mnie pracowały i mogą od czasu do czasu mnie wesprzeć. Czekam na stabilizację sytuacji, ale obawiam się, że w październiku wraz z czwartą falą epidemii nastąpi kolejne tąpnięcie na rynku.


Czyli to trudny czas dla firmy?


Niezupełnie. Mam teraz inny pomysł. Miałam marzenie, żeby móc zaoferować kompleksową usługę klientom, którzy sprzedają stare mieszkanie: zaniedbane, brudne, zagracone. Z takiego lokalu trzeba wynieść stare meble, rupiecie, odmalować ściany na biało i wysprzątać. Tak przygotowane mieszkanie z pewnością będzie łatwiej sprzedać. Nie jest to home staging, nie mam takich ambicji, nie interesuje mnie urządzanie. Nie umiem rysować ani projektować, natomiast potrafię doprowadzić mieszkanie do stanu, w którym będzie czyste, schludne, odzyska przestrzeń. Wykonałam na razie trzy takie usługi. Nie mam wielu zleceń, wydaje mi się, że klientów przeraża cena. Nie rozumieją, że dzięki takiej usłudze mieszkanie prezentuje się dużo lepiej i będą w stanie szybciej i korzystniej je sprzedać. Uważam, że jeżeli ktoś ma w perspektywie sprzedanie mieszkania za kilkaset tysięcy, wyłożenie kilku tysięcy złotych, by sprawnie doprowadzić do transakcji nie powinno stanowić problemu. Pamiętajmy, że samo podstawienie kontenera na odpady kosztuje 800 złotych netto, a przy tego typu usłudze jeden kontener to za mało. Do tego dochodzi ciężka fizyczna praca kilku osób.


Mówimy o klientach indywidualnych?


Tak. Zupełnie inna bajka to firmy administrujące nieruchomościami na najem. To także moi klienci. Przy zmianie najemcy w zakres usługi wchodzi sprzątanie z myciem okien, drobne naprawy, pranie kanap. To też nie są tanie usługi.


Czy korzysta Pani ze specjalistycznych środków czyszczących czy z tych ogólnodostępnych, których używamy na co dzień?


Duża część specyfików to chemia gospodarcza dostępna w Rossmannie, na ogół nie ma potrzeby korzystać ze specjalistycznych preparatów. Ale jestem przygotowana na każdą sytuację i gdybym chciała korzystać ze wszystkich swoich środków, musiałabym je wozić tirem. Mam wszystko, jestem przygotowana na każdą sytuację, żadna plama nie jest w stanie mnie zaskoczyć.


Musi się Pani znać na materiałach wykończeniowych? Niektóre powierzchnie łatwo zniszczyć przez nieodpowiednią pielęgnację?


Wiedza o materiałach jest przydatna i potrzebna. Na rynku jest w tej chwili niezliczona ilość materiałów, mieszanek, tworzyw. Moda we wnętrzach ewoluuje bardzo dynamicznie a wraz nią zmieniają się materiały wykończeniowe. Jeszcze kilka lat temu bardzo modne były podłogi z miękkiego drewna. Bałam się postawić drabinę, żeby nie zostawiła śladu. Jeżeli nie jestem w stu procentach pewna, z jakim materiałem mam do czynienia, sprawdzam, szukam informacji w internecie. Mam już duże doświadczenie i obycie z drogimi materiałami. Częściej zdarza się, że to właściciele oczekują, że doszoruję politurę ostrą gąbką i muszę tłumaczyć, dlaczego tego nie zrobię. Osobna kwestia, to to, że właściciele nie dbają o odpowiednią konserwację powierzchni, a potem oczekują cudu. Firma jest ubezpieczona na bardzo wysoką kwotę. Często pracujemy w bogato wyposażonych wnętrzach. Ubezpieczenie pozwala mi na spokojną pracę.


Mieszkanie po wykończeniu wygląda zjawiskowo, ale ja wiem, że wiele z zaproponowanych rozwiązań nie wytrzyma próby czasu. Elementy, których nie da się doczyścić będą po kilku latach straszyć.


Niestety sporo jest mieszkań urządzonych bardzo niepraktycznie. Najgorzej pracuje mi się z architektami… Bywa, że architekt ma ciekawą wizję, ale rozwiązania, które proponuje są bardzo nieżyciowe. Mieszkanie po wykończeniu wygląda zjawiskowo, ale ja wiem, że wiele z zaproponowanych rozwiązań nie wytrzyma próby czasu. Elementy, których nie da się doczyścić będą po kilku latach straszyć. Miękkie drewno nie nadaje się na blat kuchenny, na czarnej farbie na ścianie widać każdą ryskę, na marmurze zostaje każda plama.


Czy trafiają się wam nietypowe zlecenia?


Bardzo często i te lubię najbardziej! Nasz chleb powszedni to sprzątanie po remontach, sprzątanie prywatnych mieszkań, często drogich apartamentów. Oderwaniem od tej rutyny są nietypowe zlecenia. W tej chwili dbamy o porządek na planie filmowym. Tu nigdy nie jest nudno. Inną niecodzienną usługą jest sprzątanie po imprezach. Sprzątamy np. Park Sowińskiego po imprezach plenerowych. Inna ciekawa usługa – ostatnio mieliśmy do zebrania 10 kg konfetti na błoniach Stadionu Narodowego… To są zlecenia, które mnie najbardziej cieszą, bo dzieje się coś ciekawego. Moje pracownice najbardziej lubią pracę na planie filmowym. Staram się tak ustawiać ich grafik, by każda mogła robić coś ciekawego, dzięki temu praca nie jest monotonna.






29 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie